sierpnia 18

Witajcie Czytelnicy.

Dziś pokrótce opiszę Wam jak wygląda praca w firmie transportowej, która stawiała bardzo na jakość świadczonych przez siebie usług kosztem pracownika, dążąca do celu wszystkimi możliwymi ścieżkami…

Na moje nieszczęście trafiłem do takiej firmy. Powiem szczerze, że taka praca podobała mi się bardzo- ciągle jeździłem busem i dostarczałem firmom różne towary. Problem był taki, że firma świadczyła przewóz rzeczy na terenie całej Polski, ja zaś miałem płacone za dzień pracy. Początkowo nie było problemu, bo wyrabiałem się w 7-9 godzin, ale z czasem zaczęli wciskać mi coraz dalsze trasy i nierzadko musiałem się pogodzić z tym, że w domu byłem po ponad 11 godzinach…

I na moje nieszczęście w międzyczasie zmienił się właściciel firmy, który dokonał kilku “małych” zmian w firmie i nie dość, że zmienił mi system pracy na zadaniowy, to jeszcze tak podniósł poprzeczkę, że w sumie zarabiałem mniej przy wykonywanej jeszcze większej ilości pracy. Wyrabianie się na czas z dowozem towaru graniczyło z cudem, kilka razy zostałem zatrzymany przez policję za łamanie przepisów- i gdyby nie ich dobra wola to przy ostatniej kontroli prawka za punkty już by nie było.

Z drugiej strony faktem jest, że jak rzuciłem im wypowiedzenie na biurko, to nie chcieli go nawet widzieć- od razu padła propozycja podwyżki pensji z 1500 do 1700, ale stwierdziłem, że mimo podwyżki nadal będę musiał wypełniać obowiązki, które mi narzucają, a były one przecież często nierealne…

Na zakończenie powiem szczerze, że spotkałem kilku znajomych, którzy pracują/ pracowali w firmach transportowych i nie narzekali na warunki (choć też często musieli dowozić towar w bezsensownie krótkim czasie), więc moją opinię możecie uznać za trochę subiektywną…

Autor tomekzaborny \\ tagi: , , , ,

lipca 08

Witajcie.

Postanowiłam z Wami podzielić się historią mojej współpracy z firmą Rossman- pracowałam w tym samym budynku, co jest Biedronka (centrum handlowe Viktor), w której spędziłam wiele fajnych chwil i nauczyłam się naprawdę ważnych rzeczy.

Przejdę zatem do sedna. Na początek napiszę, że proces rekrutacji, jaki mnie obowiązywał był dość długi, bo zastanawiali się nad przyjęciem mnie do pracy przez prawie 3 tygodnie, po czym zadzwonili, poinformowali, że jak najbardziej chcą mnie zatrudnić i… kontakt się urwał, kolejne 3 tygodnie czekania (oczywiście dzwoniłam do nich, ale ciągle twierdzili, że jeszcze to trochę potrwa). Gdy traciłam już nadzieję na przyjęcie, to w końcu odezwali się i kazali przyjść na szkolenie, podczas którego zdobyłam niezbędną wiedzę do pracy w tej firmie. I już teraz napiszę, że chyba woleli dmuchać na zimne, bo tak naprawdę z tej wiedzy wykorzystywałam może z 30% informacji…

Wcześniej pracowałam już w sklepie, ale przygoda z Rossmanem była fascynująca, bo znałam bardzo dobrze produkty, które sprzedawałam, bo sama na co dzień ich używałam- klienci wypytujący o nie, tudzież chcący się poradzić mogli być przeze mnie profesjonalnie obsłużeni. Czułam, że się rozwijam i moje ambicje po części się spełniają- z czasem boss to docenił i zaproponował wyższą pensję.

Współpracownicy moi byli ludźmi w porządku i choć kilka osób za nic nie chciało się zaprzyjaźnić i byli wrogo nastawieni do mojej  osoby, to wszystkich ciepło wspominam i tęsknię mocno za nimi. Jeśli ktoś z Was to czyta, to na pewno przypomni sobie kilka udanych wspólnych imprez, po których nie bardzo nadawaliśmy się, żeby iść do pracy :) .

Jeśli masz możliwość pracy w firmie Rossman, bardzo lubisz branżę kosmetyczną i lubisz pracę z ludźmi, to szczerze powiem, nie zastanawiaj się, tylko złóż CV, bo taka szansa może się już nie trafić :) .

Autor Aga \\ tagi: , , , ,

lipca 06

Witajcie drodzy Czytelnicy.
Dziś chciałbym przypomnieć kilka radosnych bardziej i mniej chwil, które przeżyłem pracując w firmie Neonet w Olsztynie. Był to krótki epizod, bo spędziłem tam raptem 1.5 miesiąca, ale uważam, że mam wyrobione o tej firmie zdanie. ..

Bardzo dobrze pamiętam chwilę, jak udałem się do firmy w pierwszym dniu pracy. Poczułem, że wszsyscy współpracownicy próbują otoczyć mnie opieką i pomagają we wszystkim. Było to naprawdę przyjemne uczucie, bo szczerze powiedziawszy czułem się przytłoczony, nie chciałem tu pracować, ale sytuacja na rynku pracy w Olsztynie zmusiła mnie do podjęcia szybkiej decyzji…

Po tym, jak już się wkręciłem w wir pracy, to okazywało się, że natłoku obowiązków tak naprawdę nie było- raczej wszystko na bieżąco robiliśmy- czy odbieranie towaru, czy jego sprzedaż, to raczej nie był wycisk na co dzień. Oczywiście zdarzało się, że po powrocie z pracy nie wiedziałem jak mam na imię, ale było to może ze 2 razy w mojej krótkiej karierze.

Szefowie nie byli jakoś specjalnie natarczywi i nawet przy nich nie udawałem, że coś robię, bo dobrze wiedzieli jak wygląda to w rzeczywistości. Raz zdarzyła mi się wpadka i przy sprzedaży towaru źle nabiłem klientowi fakturę, przez co było potem dużo odwracania wszystkiego, ale summa summarum nikt uwagi mi nie zwrócił, więc chyba naprawdę nie brali za dużo do siebie.

Na koniec mojego krótkiego wywodu dodam, że stawka za pracę była, jak dla mnie, kiepska. Po pierwszym miesiącu pracy zdołałem zarobić nieco ponad 1000 zł, co nie wystarczyłoby na nic, zaś za kolejny miesiąc szykowało się niewiele więcej, więc podjąłem decyzję o rezygnacji ze stanowiska i… znów zacząłem poszukiwania pracy :) .

Autor tomekzaborny \\ tagi: , , ,

czerwca 23

Witamy serdecznie.
Po dość długim czasie prezentujemy kolejne zmiany w serwisie:
- doszła obiecana jakiś czas temu podstrona, gdzie będziecie mogli czytać artykuły o pracy w Gdańsku
- na górze strony znajduje się okienko, w którym cały czas wyświetlają się oferty pracy w całej Polsce- chętnych zapraszamy do zapoznania się z zawartością

Szykują się kolejne artykuły, więc możecie śledzić na bieżąco nasz portal.
Pozdrawiamy, Redakcja.

Autor Aga

czerwca 06

Przez kilka miesięcy pracowałem w firmie windykacyjnej, której nazwy nie będę podawał z kilku względów- przede wszystkim dlatego, że jest to przykry rozdział w mojej karierze…

Na wstępie napiszę otwarcie: kasa była naprawdę niezła- w zależności od wyników mojej pracy osiągałem pensje rzędu 2000-3000 zł. Za te pieniądze mogłem w sumie wszystko- dyskoteki, nowe ciuchy czy sprzęt elektroniczny, itd. A dyskotek było naprawdę sporo, bo musiałem to wszystko odreagowywać. Presja jaką czułem ze strony kierownictwa była ogromna- nie było dnia, w którym nie zostałem poinformowany o wynikach, które można jeszcze poprawić. Byłem przyparty do muru- pracujesz albo się zwolnij- słyszałem do niemal codziennie, mimo wyników powyżej przeciętnej.

Najgorszym jednak nie było zachowanie szefów- czasami było mi tak żal ludzi, od których musieliśmy windykować należności, że nie raz sam chciałem za nich spłacić te długi. Ludzie płakali, symulowali stany zawałowe czy udawali kompletnie otępiałych. I za każdym razem byli całkowicie bez kasy, a my musząc należności ściągnąć zabieraliśmy im często wszystko co mieli. Prawdą jest, że zazwyczaj działaliśmy na granicy prawa i często też ją przekraczaliśmy. Pracowałem z partnerem, którego nic nie ruszało i nie miałem wyjścia- musiałem wykonywać czynności, które mi zlecał.

Stres był potężny, ale pracowałem. Większość moich znajomych nigdy nawet nie dowiedziała się co dokładnie robię, bo pewnie musieliby zmienić zdanie o mnie. Nawet własnej matce nigdy tego nie powiedziałem, nie powiedziałem jak krzywdziłem ludzi. Na szczęście udało mi się wyrwać stamtąd- po spłaceniu wszystkich kredytów, jakie miałem, po prostu złożyłem wypowiedzenie, uścisnęliśmy sobie dłonie i witaj wśród normalnych ludzi. Znalazłem zwykłą pracę, zacząłem zarabiać mniej, ale przynajmniej bezstresowo można było do niej przychodzić.

Podsumowując- jeśli masz ofertę takiej pracy i masz choć odrobinę współczucia, to od razu z niej zrezygnuj- praca jako windykator skutecznie odbije się na psychice, tu dzieje się zbyt dużo złych rzeczy.

Autor tomekzaborny \\ tagi: , , ,

czerwca 06

Witam wszystkich ponownie!

Dziś umieszczam Wam moją w miarę obiektywną opinię, której tematem jest praca w firmie ochroniarskiej Soli Security. Pracowałem tam w ochronie fizycznej, pilnując dobytku jednej z olsztyńskich firm (w sumie były dwie, ale jedna z nich przez jakieś 2 tygodnie).

Ogólnie pracę wspominam dość dobrze, nie narzekałem na brak pieniędzy na koniec każdego miesiąca, ale i też nie narzekałem na brak zajęć  :). Początkowo standardowa zmiana trwała minimum 12 godzin, ale potem tylko wydłużała się. Nie było jakoś specjalnie ciężko, ale godziny potrafiły się naprawdę dłużyć, co sprawiało, że wracałem do domu strasznie wykończony. Do tego wszystkiego doszły jeszcze inne obowiązki, ale nikt nie myślał o zwiększeniu mojej pensji. Jasne, że próbowałem coś w tej sprawie wskórać, ale nie przynosiło to większych skutków. Wytrzymałem tam jakieś 8 czy 9 miesięcy i postanowiłem w końcu porządnie odpocząć i złożyłem wypowiedzenie.

Nie powiem, że było źle- wolnego tak naprawdę miałem pod dostatkiem, bo po długich zmianach było dużo wolnego a poza tym na nockach można było spokojnie sobie pospać, więc po powrocie do domu nie chciało mi się jakoś specjalnie spać- bardziej czułem się jak po imprezie :) . A propos imprez- kierownicy byli naprawdę w porządku, goście, którzy mieli po ponad 40 lat na karku kazali sobie mówić po imieniu i na imprezach bawiłem się z nimi równie dobrze jak z rówieśnikami :) .

Na koniec dodam, że na ochroniarzy nie potrzebują nie wiadomo jak dużych byków- raczej muszą być to ludzie stanowczy i odpowiedzialni, bo praca jednak tego wymaga niemal codziennie. Nie odczułem też jakiegoś zagrożenia ze strony innych ludzi- czułem raczej ich respekt.

Autor tomekzaborny \\ tagi: , , ,

czerwca 01

Pierwszą moją poważną pracą (nie licząc żadnych zajęć na dorobienie na wakacje) jaką podjęłam była praca jako telemarketer na infolinii w TP S.A. Spędziłam tu ładnych kilkanaście miesięcy i poznałam wiele wspaniałych i różnorodnych osobowości. Zarobiłam swoje pierwsze pieniążki, za które mogłam całkowicie sama utrzymać się w Olsztynie. I było całkiem nieźle- nie dość, że opłacałam sobie stancję, to jeszcze część płatności za szkołę mogłam pokryć sama.
Szczerze mówiąc nie wiem dlaczego tak często słyszę od ludzi, że nigdy nie zagrzeją miejsca na słuchawkach dłużej niż 3-4 miesiące. Jako telemarketer potrafiłam zarobić nawet 1500 zł (łącznie z prowizjami za sprzedaż) i żyło mi się za taką sumę całkiem przyzwoicie. Nasze szefostwo to była „banda” młodych, ciekawych ludzi, z którymi można było załatwić wszystko- wolne dni, wcześniejsze wyjścia z pracy, itd. Nie wspominam już o imprezach, na których też chętnie gościli. Z takimi osobami dobrze się współpracowało- zawsze można było na luzie porozmawiać o problemach w pracy, nie ważyć każdego słowa, tylko mówiłam co myślę o różnych sprawach i o ich rozwiązywaniu. To było bardzo budujące, że wzywali mnie po to, by mnie pochwalić za wyniki. A jak już odchodziłam, to zrobili ze mną dokładny wywiad dlaczego rezygnuję i momentami aż czułam presję, że powinnam zostać :) .
Szaleni ludzie, z którymi miałam przyjemność współpracować byli naprawdę różni- pracowałam z imprezowiczami, którzy całą kasę chyba wydawali na zabawy, z kujonami, którzy przez cały dzień pracy potrafili uczyć się, bo twierdzili, że mają ciągle egzaminy, miałam nawet okazję pracować obok geja, który okazał się być wspaniałym człowiekiem, duszą towarzystwa i przede wszystkim dobrym przyjacielem.
Z wad muszę wymienić opieszałość w wypłatach, ale było to związane z agencją pracy, przez którą byłam zatrudniona oraz chyba nierozwiązywalne problemy z moim komputerem, który potrafił się zawiesić w ciągu dnia chyba z 10 razy i informatycy rozkładali ręce zamiast dać mi nowy, albo ten skutecznie naprawić. Nie raz przez nich straciłam ważne dane, których potem nie dało się odtworzyć.
Jako telemarketer warto zatrudnić się jeśli dopiero przyjechaliście do Olsztyna i szukacie jakiegoś źródła dochodu- taką pracę prawie zawsze z pustym CV dostaniecie bez większych problemów, a do tego można czasami zarobić naprawdę dobre sumki- tak jak pisałam- zarabiałam nawet ponad 1500 złotych, co było sumą, która wystarczała mi na wszystko po przyjeździe do Olsztyna. Z czasem musiałam jednak odejść, bo moje oczy już odmawiały posłuszeństwa- jednak ciągłe patrzenie w monitor skutecznie niszczy wzrok.

Autor Aga \\ tagi: , , ,

maja 28

Praca w firmie Empik w olsztyńskiej Alfie to było moje ulubione zajęcie. Lubiłam wręcz spędzać tam czas. Zazwyczaj pracowałam po 8 godzin dziennie, ale zdarzało się, że trzeba było zostać trochę dłużej i uwierzcie mi, że naprawdę robiłam to chętnie- nikt mnie nie wyzyskiwał i nie próbował wmawiać, że robię coś źle. Moi przełożeni doskonale rozumieli potrzeby pracowników i nie wstrzymywali się od pochwalenia czy skarcenia kogoś z nas, ale najważniejsze, że robili to kiedy była ku temu jakaś uzasadniona sytuacja. Poza tym wnikliwie przyglądali się wynikom pracy u każdego z nas po równo, nie było żadnego nierównego traktowania. I takich właśnie szefów to ja rozumiem, tacy właśnie powinni być. Z załatwieniem wolnego dnia nie było problemu, oczywiście o ile nagle wszyscy nie chcieli przypadkiem mieć urlopu. Pewnego dnia niestety musiałam już odejść, po tych wspaniałych chwilach, bo szkołę skończyłam i czekała już na mnie dobra praca w rodzinnym mieście Gdańsku. Zapytacie pewnie jak wyglądały finanse. I tu Was nie zaskoczę- kokosów nie zarabiałam, bo moja średnia pensja przez cały okres czasu wyniosła ok. 1400 zł miesięcznie, choć nie było tak wysoko na samym początku…

Na koniec chciałam wspomnieć o współpracownikach, z którymi miałam okazję poznać się. Mimo że wielu z nich nawet nie zdążyłam dobrze poznać (to przez ciągłą rotację), to każdego z nich wspominam naprawdę ciepło- przeżyliśmy naprawdę wiele ciekawych chwil i sporo imprez, bo w większości byli to studenci w podobnym do mojego wieku. Narozrabialiśmy też nie raz, choć jak zwykle udawało się wszystkim wychodzić obronną ręką, bo „to samo się zrobiło” .

Jeżeli macie propozycję rozpoczęcia tutaj pracy, to mogę ją Wam polecić, choć ważnym jest, aby pamiętać, że chyba nie jest to praca na zawsze. Ja nie widziałam dla siebie tutaj żadnych perspektyw, tak naprawdę totalne zero rozwoju. Owszem sprzedaż ktoś powie, ale wytłumaczcie mi jak może człowiek z wyższym wykształceniem pracować w sklepie jako sprzedawca? Dla pieniędzy chyba raczej na zawsze nie zostaniecie. A i na wyższe stanowiska też nie było łatwo się wspiąć. Subiektywnie to zabrzmi, ale praca w Empiku należy do krótkich przygód dla pieniędzy, które można przeznaczyć na utrzymanie.

Autor Aga \\ tagi: , , , ,

maja 26

Witamy na pokładzie kolejną osóbkę, którą jest Aga:

“Witajcie Drodzy Czytelnicy.

Mam na imię Agnieszka, pochodzę z Gdańska i tu teraz mieszkam. W Olsztynie spędziłam łącznie 5 latek i trochę tu popracowałam. Będę Was w miarę możliwości informować jak wygląda praca w olsztyńskich firmach, ale za zgodą szanownej :) administracji serwisu będziecie mogli trochę poczytać moich “wypocin” na temat pracy w gdańskich firmach, bo tu też trochę doświadczenia zdobyłam. Wśród nadchodzących artykułów są między innymi:

- praca w firmie PSS Społem (to market w Alfie :) )

- praca w Empiku (też w Alfie :) )

- praca na infolinii TP S.A.

Mam nadzieję, że artykuły otrzymacie możliwie szybko. Administracja po wysłaniu zatwierdzi je w ciągu 24 godzin, więc zaglądajcie możliwie często.

Pozdrawiam, Aga.”

Jak widzicie mamy kolejnego członka, jak na razie jedyna kobieta w zespole. Rekrutacji jeszcze oficjalnie nie ogłaszaliśmy, zostały wysłane tylko maile do zarejestrowanych użytkowników. Dziś postanowiliśmy to zmienić i ogłosić oficjalną rekrutację do do zespołu. Jeśli posiadasz sporą wiedzę na temat pracy w olsztyńskich firmach, to możesz śmiało do nas napisać na admin@pracawfirmie.olsztyn.pl i zgłosić chęć dołączenia do grona redaktorów portalu.

Pozdrawiamy, Administracja pracawfirmie.olsztyn.pl

Autor Sebastian

maja 18

Pierwszym artykułem, jakim chcę Was uraczyć jest opis, jak wygląda praca w firmie Play, a konkretnie w salonie. Piszę w sumie prawie  od końca mojej kariery, ale jest to jeden z najlepiej zapamiętanych przeze mnie jej szczegółów. Praca w Play wydaje się lekka? Nie masz racji! Nie jest to taka zwykła praca, jak w jakimś sklepie, gdzie czekasz aż ktoś przyjdzie i kupi sobie coś. Zazwyczaj było tak, że ludzi było multum, co chwilę ktoś wchodził i wychodził, a jeśli trafił się klient wybredny, to zanim kolejka robiła się po prostu straszna! Całkiem normalnym było, że w jeden dzień narobiłem się tyle, co przeciętny budowlaniec. Oczywiście nie robię dla Play reklamy ile to oni klientów mają- zwracam Waszą uwagę, że jednak nie jest to łatwa praca. Na dodatek trafiłem na jeden z najbardziej obleganych salonów w Olsztynie, co oczywiście przełożyło się pozytywnie na miesięczną pensję- przeciętnie w salonach Play zarabia się w granicach 1200-1500 zł, zaś mi wpadało co miesiąc bite 1700-1800 zł. I to na najniższym stanowisku :) .

Kierownictwo to osoby, do których zwracasz się na “ty”, więc atmosfera była bardzo przyjemna. Dobrym plusem jest to, że jako student bez problemu dostajesz umowę o pracę i wszelkie świadczenia, bo denerwowało mnie w wielu firmach to, że jak usłyszeli, że jestem studentem, to zaraz padała propozycja umowy- zlecenia i nie było szans na umowę o pracę. Nie wiem czy teraz coś się zmieniło w Play, ale podejrzewam, że raczej wszystko jest jak dawniej (pracowałem tam niecały rok temu). Śmiało się z nimi kontaktujcie i pytajcie o pracę, bo ogłoszenia nie zawsze są dostępne w internecie, bo salony też wieszają na oknie stosowną informację. Bye!

Autor tomekzaborny \\ tagi: , , ,