Witajcie Czytelnicy.
Dziś pokrótce opiszę Wam jak wygląda praca w firmie transportowej, która stawiała bardzo na jakość świadczonych przez siebie usług kosztem pracownika, dążąca do celu wszystkimi możliwymi ścieżkami…
Na moje nieszczęście trafiłem do takiej firmy. Powiem szczerze, że taka praca podobała mi się bardzo- ciągle jeździłem busem i dostarczałem firmom różne towary. Problem był taki, że firma świadczyła przewóz rzeczy na terenie całej Polski, ja zaś miałem płacone za dzień pracy. Początkowo nie było problemu, bo wyrabiałem się w 7-9 godzin, ale z czasem zaczęli wciskać mi coraz dalsze trasy i nierzadko musiałem się pogodzić z tym, że w domu byłem po ponad 11 godzinach…
I na moje nieszczęście w międzyczasie zmienił się właściciel firmy, który dokonał kilku “małych” zmian w firmie i nie dość, że zmienił mi system pracy na zadaniowy, to jeszcze tak podniósł poprzeczkę, że w sumie zarabiałem mniej przy wykonywanej jeszcze większej ilości pracy. Wyrabianie się na czas z dowozem towaru graniczyło z cudem, kilka razy zostałem zatrzymany przez policję za łamanie przepisów- i gdyby nie ich dobra wola to przy ostatniej kontroli prawka za punkty już by nie było.
Z drugiej strony faktem jest, że jak rzuciłem im wypowiedzenie na biurko, to nie chcieli go nawet widzieć- od razu padła propozycja podwyżki pensji z 1500 do 1700, ale stwierdziłem, że mimo podwyżki nadal będę musiał wypełniać obowiązki, które mi narzucają, a były one przecież często nierealne…
Na zakończenie powiem szczerze, że spotkałem kilku znajomych, którzy pracują/ pracowali w firmach transportowych i nie narzekali na warunki (choć też często musieli dowozić towar w bezsensownie krótkim czasie), więc moją opinię możecie uznać za trochę subiektywną…
